SZUKAJ NAZWY PERFUM LUB KOSMETYKÓW

25 stycznia 2026

Jennifer Lopez Promise Recenzja Damskich Perfum

Piosenkarka Jennifer Lopez reklamowała w swojej karierze m. in. batoniki Kinder Bueno oraz suplementy diety Amway Truvivity, miała swoją kolekcję ubrań, obecnie kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała oraz wciąż perfumy. Kilka flakonów marki jaką stworzyła posiadam w swojej kolekcji, m.in. Still i Glow, dziś przyszła pora na recenzję Promise (2019). Trochę załuję, że nie poznałam Deseo, flakonik mi się bardzo podobał, był niczym klejnot. Jeśli chodzi o według mnie najlepsze perfumy jakie znam z marki JLo to są to zdecydowanie Love At First Glow.


jennifer lopez promise perfumy
Zdjęcie wykonane przez Grok Ai.


Poczuj się jak celebrytka.

Generalnie zamysłem powstawania perfum sygnowanych przez amerykańskich celebrytów jest "bycie bliżej" ulubionego idola, poczucie się tak jak on, chociażby przez chwilę, poczucie się bogatym i spełnionym. Oprócz fanów kupują z pewnością te perfumy osoby, które nie interesują się światem perfum i celebrytów, po prostu kompozycja im się podoba, jest w ich guście. Nie czytałam o żadnych marketingowych badaniach w tym zakresie, mogę się jedynie domyślać, o czym nadmieniłam. Szczerze mówiąc nie poczułam się wyjątkowo jak znana i wielbiona osoba, ani nie złożyłam sobie żadnej obietnicy mając na sobie te perfumy.

Flakon wody perfumowanej Promise.

W mojej kolekcji znajduje się flakon o pojemności 30 ml, który - siłą rzeczy - nie prezentuje się tak imponująco jak większy wariant. Mimo skromniejszego rozmiaru zachowuje jednak solidny, jakościowy charakter. Szkło jest grube i masywne, wyraźnie wyczuwalne w dłoni, co buduje poczucie trwałości i dobrze przemyślanego projektu. Na szczególną uwagę zasługuje trwałość nadruków - napisy pozostają nienaruszone nawet przy regularnym użytkowaniu, co nie zawsze bywa standardem w perfumach z tej półki. Tył flakonu pozostaje gładki, natomiast front zdobi dekoracyjny wzór o niejednoznacznej, abstrakcyjnej formie, widać ile zostało płynu w środku. Całość sprawia wrażenie estetyki stonowanej, lecz dopracowanej, bez zbędnej ekstrawagancji, za to z wyraźnym akcentem użytkowej elegancji, choć do połowy pełny flakonik nie wygląda już tak ładnie na półce jak nowiutki, pełny. Trudny do sfotografowania, niefotogeniczny w sztucznym świetle okiem amatora a nie profesjonalisty, w lustrzanym korku otoczenie się odbija.

Filozofia perfum Promise.

Promise ma być zapachem, nie tylko pięknie pachnącym, ale też przypominającym o własnej obietnicy - dążenia do lepszej wersji siebie każdego dnia, bez względu na istniejące przeszkody, dlatego dedykowany jest kobiecie wielowymiarowej, pewnej siebie, zdeterminowanej. Nie chodzi o romantyczną obietnicę względem kogoś innego. Lopez pyta, zachęca w reklamie: "A jaka jest Twoja obietnica?" - to pytanie ma sprawić, że nosząca perfumy kobieta głębiej spojrzy na swoje cele i wartości. Jaka kobieta jest adresatką? Matka ledwo wiążąca koniec z końcem albo nie potrafiąca sobie poradzić z gromadką dzieci czy ciężko pracując młoda kobieta, nie mająca żadnych znajomości o obiecująca sobie, że rzuci w końcu toksyczną pracę i znajdzie coś lepszego? Przykładów można mnożyć. Jak Wam się wydaje? Kim jest idealna adresatka tego zapachu? 

Jak pachną perfumy Promise?

Jeżeli szczególnie cenione są przez Was kompozycje o wyraźnie zaznaczonym pieprznym charakterze, Promise rzeczywiście zasługuje na uwagę. Różowy pieprz odgrywa tu rolę pierwszoplanową - nadaje zapachowi musującą energię, wibrację i lekko iskrzący styl, daleki od statycznej słodyczy. Otwarcie jest żywe, niemal elektryzujące, choć tangerynka dość szybko traci swoją wyrazistość i schodzi na dalszy plan. W sercu kompozycji pojawia się mój ulubiony jaśmin (dlatego zdecydowałam się kupić te perfumy) w towarzystwie ciekawego składnika jakim jest korzeń irysa, wprowadzając miękkość oraz subtelny, lekko pudrowy niuans. Ten etap zapachu wycisza wcześniejszą ostrość pieprzu i kieruje całość w stronę bardziej klasycznej, eleganckiej kobiecości - spokojniejszej, ale wciąż wyraźnie zarysowanej. Finał "obietnicy" opiera się na drzewie kaszmirowym i bursztynie krystalicznym. Drzewo kaszmirowe wygładza strukturę zapachu, nadając mu aksamitną, niemal kremową głębię, natomiast bursztyn wprowadza suchą, ciepłą aurę. To właśnie na tym etapie ujawnia się dyskretna słodycz - nienachalna chociaż i tak zdominowana przez wszechobecną woń różowego pieprzu.


jennifer lopez promise perfumy opinie
Flakon perfum Promise na mojej półce.


Czy kupię ponownie perfumy Promise?

Trudno jednak nazwać Promise kompozycją niebanalną, bowiem pomimo czytelnie zarysowanych nut i poprawnej konstrukcji, pojawia się wyraźne wrażenie déjà vu - gdzieś tu już czułam. Zapach przywołuje skojarzenia z estetyką znaną z wcześniej testowanych przeze mnie perfum, być może z zielonymi, energetycznymi akordami popularnymi lata temu, być może z charakterystyczną sygnaturą zapachów spod znaku Juicy Couture. To propozycja poprawna, momentami przyjemna, lecz niekoniecznie odzwierciedlająca wyobrażenie o bezkompromisowej, amerykańskiej kobiecie sukcesu jaką miałabym się stać dzięki inspirującym nutom zapachowym zawartym w opisywanych perfumach. Powiem krótko - raczej bezpieczna interpretacja tej idei niż jej odważna, wyrazista manifestacja. Na ten moment ta idea nie przekonuje mnie do ponownego zakupy niniejszych perfum, ale cała ta filozofia innego dnia może obrócić sie jednak na moją korzyść - pewnego dnia mogę jej wyjątkowo potrzebować dlatego nie neguję jej ani nie neguję tego zapachu. Bo zapach perfum przecież ma nas wpierać, przypominać o tym, co dobre i warte naszej uwagi. Co Wy na to?

24 stycznia 2026

Jacques Battini No 321 Recenzja Męskich Perfum

Witajcie w kolejnym wpisie o Jacques Battini. Wydane w 2025 roku męskie perfumy No 321 z limitowanej edycji kryształowej odrazu zwróciły moją uwagę wyrazistością kompozycji i bardzo dobrą trwałością, dlatego zdecydowałam się dla Was zrecenzować ten zapach. Zapraszam do przeczytania. Jeśli już znacie ten zapach, podzielcie się wrażeniami w komentarzach poniżej.


jacques battini no 321



Flakon.


Tak jak w poprzednio recenzowanych perfumach z tej samej serii zatytułowanych No 33, ten jest identyczny w swojej formie. Zamknięcie na magnes jest obecnie bardzo modne w perfumach. Również przypomina mi flakon niszowych perfum i warto przypomnieć, że są to perfumy a nie woda toaletowa czy perfumuwana, zatem kompozycja ma moc i wysoką trwałość.

Jak pachną perfumy Jacques Battini No 321?


Początek jest niezwykle intensywny i musujący - soczysta pomarańcza w otwarciu wita nas lekką słodyczą i łączy się z bergamotką, brzoskwinią i różowym pieprzem. Podsumowując nutę głowy: wprowadzenie jest rześkie i owocowe, z lekką pikantną iskierką różowego pieprzu, która nadaje energii i świeżości. Brzoskwinia dodaje subtelnej słodyczy, tworząc przyjemny kontrast dla cytrusów. Nuta serca złożona jest z akordów konwalii, toffee oraz drzewa sandałowego, naprościej ujmując łączy delikatną konwalię z ciepłą, kremową głębią drzewa sandałowego, otuloną aksamitnym, karmelowym (dodam jeszcze suchym, słodkim) akcentem toffi. W finale kompozycji, po kilku godzinach od aplikacji, poczujecie Kochani ciepłe nuty bursztynu, wanilii, cedru i piżma (piżmo rozświetla końcówkę trwania zapachu).


perfumy jacques battini no 321



Piramida zapachowa perfum No 321:


  • Nuta głowy: pomarańcza, bergamotka, różowy pieprz, brzoskwinia.
  • Nuta serca: konwalia, drzewo sandałowe, toffee.
  • Nuta bazy: bursztyn, wanilia, piżmo, cedr.


Czy warto wybrać perfumy No 321?


Tak! Perfumy No 321 to doskonały wybór dla panów ceniących trwałe, intensywne, wyraziste zapachy. Ich kompozycja opiera się na dwóch dominujących nutach - świeżej i słodkiej, które harmonijnie współgrają, tworząc zmysłowy i głęboki aromat. Choć zapach pozostaje spójny, nie boję się użyc słowa - jednostajny - przez wiele godzin, nie jest to ujma - wręcz przeciwnie, daje pewność, że w każdej ważnej sytuacji będziecie pachnieć elegancko i pewnie. Intensywna słodycz utrzymuje się na pierwszym planie, subtelnie łącząc się z nutą świeżości, co sprawia, że No 321 jest zapachem zdecydowanym, a zarazem uniwersalnym. Co ciekawe, po zapytaniu kilku osób o ich wrażenia związane z No 321, część z nich zauważyła, że w pierwszej kolejności wyczuwalna jest świeżość i lekki chłód zapachu. Słodycz, choć obecna, ujawnia się dopiero w tle, przyjmując formę suchej, niemal słonecznej nuty, subtelnie dopełniającej kompozycję. Wniosek nasuwa się jeden - każdy musi indywidualnie sprawdzić swoje odczucia na sobie, ale dziękuję, że przeczytaliście tą recenzję. Perfumy No 321 dostępne są wyłącznie w oficjalnym sklepie internetowym Jacques Battini.

22 stycznia 2026

Coty L`aimant Recenzja Damskich Perfum

Witajcie w kolejnej recenzji, to już trzecia praktycznie z rzędu, jeśli chodzi o markę Coty. Najpierw recenzowałam dla Was Pret a Porter, potem Exclamation czyli słynny wykrzyknik, a teraz czas na kolejną klasykę gatunku, mianowicie L`aimant. Perfumy damskie jeśli chodzi o świat zapachów są najczęściej wyszukiwaną frazą w googlach w ostatnim czasie. Tendencję wzrostową w sprzedaży mają wciąż tanie perfumy arabskie, do których nie mam kompletnie chęci. Aż tak nie panikuję jak zapach jest mniej trwały. Polegam na swojej intuicji, na klasyce, dlatego dziś zdecydowałam się zrecenzować dla Was perfumy L`Aimant.

laimant coty perfumy

Jak pachnie obecna wersja L`Aimant?


To perfumy z bardzo dawnej szkoły - ich historia sięga roku 1927, kiedy to mistrz perfumiarstwa Vincent Roubert stworzył kompozycję, która miała być „magnesem” dla zmysłów i ducha elegancji. Francuskie słowo L’Aimant właśnie to oznacza - magnes Zaznaczę na samym początku - jeśli lubicie klimaty Chanel No. 5 (1921), Lanvin Arpege (1927) albo Gloria Vanderbilt (1982) to L`Aimant nazywam ich lżejszą wersją a ich nutą wspólną są aldehydy. Osobiście nigdy nie pałałam miłością do No.5, wolę Coco Mademoiselle albo Coco Noir, ale L`Aimant jako bardzo podobny zapach cenię za lekkość, "ogon" jaki pozostawia za sobą i to wrażenie luksusu, którego na codzień brakuje.

Rozwój nut zapachowych (czyli jak perfumy zmieniają się z czasem na skórze, jeśli świadomie testujemy, bo w ciągu dnia jesteśmy zabiegani i nie zawsze wychwycimy "ten moment" zmiany) jest tu wyraźnie klasyczny, z „tradycyjną opowieścią” w trzech "aktach":

1. Otwarcie (pierwsze minuty): To chwila, gdy zapach dopiero zaczyna działać - nuty są jasne, delikatne, świeże i od razu wyczuwalne. To pierwsze "spotkanie" z zapachem, łagodny ton, nie nachalny, nie wymuszony a elegancki.


  • aldehydy nadają mu troszeczkę musującej lekkości,
  • bergamotka oraz neroli dodają świeżego, kwiatowo - cytrusowego blasku i świeżości,
  • brzoskwinia akcentuje subtelną słodycz, ale tak naprawdę jest tłem, typowej słodyczy tutaj nie doświadczycie niestety albo i stety.

2. Serce kompozycji (po około 15 - 30 minutach): Gdy aldehydy nieco się ulotnią, cudowne kwiaty wchodzą na scenę, to moment gdy opisywane perfumy odkrywają przed nami swoją "duszę", nabierają głębi i zmysłowości. Romantyzm, oczarowanie, delikatność, bez agresywnej ostrości czy słodyczy.

  • jaśmin i ylang-ylang (jagodlin wonny) nadają zapachowi miękkiego ciepła, uwielbiam jaśmin w perfumach, świetnie komponuje się również z nutami zielonej herbaty - sprawdźcie recenzję perfum Oscar De La Renta Jasmine,
  • róża wprowadza klasyczny akord (ujmę to) kobiecości, jest oczywiście metaliczna, pudrowa, świeża,
  • orchidea i geranium wzmacniają kwiatową strukturę. Orchidea daje tutaj zróżniocowany aromat, przybiera "formę" zapachu nawet miodowego, cytrusowego, dzięki czemu kompozycja kojarzy się z luksusem, dodaje wspomnianej głębi, zmysłowości, jest znakomitym łącznikiem pomiędzy nutami głowy i bazy, o których zaraz opowiem.

3. Baza (nawet już po godzinie): Finał tej opowieści dziwnej treści jest ciepły i bardziej otulający, wówczas należy podjąć ostateczną decyzję czy zostać z tym zapachem na dłużej czy jednak wybrać coś innego. Nie podejmujmy decyzji po pięciu minutach, dajmy szansę każdym zapachom. W L`Aimant wszystkie nuty harmonijnie ze sobą współgraja mimo, że w moim odczuciu zapach jest jednostajny i nie zmienia się w czasie znacząco.

  • wanilia i fasolka tonka dodają słodyczy i kremowego ciepła, ale tylko w naprawdę końcowej fazie zapachu, dosłownie tuż przed "zniknięciem" ze skóry,
  • to drzewo sandałowe i wetiwer w moim odczuciu sprawiają, że dobrze się trzyma na skórze,
  • piżmo oraz cedr dodają świetlistości i ciepła.


Czy te perfumy są warte zakupu?


Moim zdaniem - tak, jeśli szukacie czegoś klasycznego, ponadczasowego, nieagresywnego a przy tym w retro - mydlanym stylu. To zapach, który ma duszę i historię, nie ma w sobie obecnie modnych nut zapachowych tak jak oud, toffee, grejfrut, karmel czy pistacjo - podobne.

Tak:

  • jest elegancki i romantyczny, idealny jeśli lubicie perfumy z klimatem starej szkoły,
  • ma lekko pudrowy, kwiatowy charakter, nie jest mdły lecz raczej delikatnie otulający,
  • projekcja i trwałość są dobre jak na wodę toaletową, ale nie tak intensywne jak wszechobecne "araby",
  • niesie ze sobą klasyczny urok vintage, co wielu osobom przypomina zapachy z dawnych lat - jeśli cenicie historię perfum, to ogromny plus.

Podsumowanie:


Nie każdemu ten zapach się spodoba, głównie dlatego, iż klasyka perfum bywa dla współczesnego nosa nieco bardziej pudrowa i "alkoholowa" niż popularne nowoczesne składniki. Warto przetestować na skórze przed zakupem, jeśli macie taką możliwość. Dosłownie kropla do pierwszych testów naprawdę wystarczy.

21 stycznia 2026

Co to jest Scent Stacking?

Scent Stacking - to nowy, najważniejszy trend w świecie perfum na 2026 rok. Wiedzieliście o tym trendzie? W świecie perfum, w którym królują na tym samym poziomie zarówno perfumy damskie, jak i perfumy męskie, zrodził się trend, mający wszystkie znamiona tego, co w perfumiarstwie najpiękniejsze: osobista ekspresja, kreatywność i stanowiące hołd tradycji rzemiosło. Mowa o Scent Stacking - sztuce łączenia zapachów, wykraczającej poza zwykłe nakładanie jednych perfum, popychając nas ku komponowaniu unikalnych narracji zapachowych. Jeszcze do niedawna nazywano to layeringiem, jednakże Scent Stacking jest czymś więcej.

Co to jest Scent Stacking?


Kochani, w tym wpisie wspólnie spojrzymy na to, skąd ten trend się wziął, dlaczego jego rola w świecie perfum w 2026 roku będzie kluczowa, oraz jak z niesłabnącą pewnością siebie wprowadzić go do własnej perfumeryjnej rutyny. Opowiem to jasno, nie wybiórczo, z zachętą - bo nie ma nic bardziej wyzwalającego niż świadomość, że zapach, jaki nosi sie na codzień, jest wyrazem siebie samego.


scent stacking 2026


Skąd pochodzi Scent Stacking?


Tradycja nakładania zapachów narodziła się niemal równocześnie z pierwszymi perfumami. W starożytnym Egipcie i w Mezopotamii sięgano po kombinacje żywic, olejków i ekstraktów, aby stworzyć złożone kompozycje. Było to piękne połączenie aromatów - coś więcej niż tylko pojedyncza, linearna nuta. Jednak nowoczesne perfumy, jakie znamy przez większość XX i XXI wieku, często były projektowane jako zamknięte, kompletne kompozycje - jedna pachnąca historia, która ma człowieka "ubrać" od góry do dołu, od A do Z.

Zatem Scent Stacking poniekąd przywraca pierwotną ideę perfumiarstwa: wolność komponowania. W tradycji arabskiej perfumiarstwa często łączono oud z różnymi kwiatami, w Indiach łączono kadzidła z przyprawami i piżmem. To praktyki sięgające wieków wstecz, dziś "zyskują nowe życie" dzięki otwartości współczesnych marek i gotowości miłośników perfum (również mnie) do eksperymentowania. Dzisiejszy trend wyrasta z tej samej potrzeby, co kiedyś: dzielenia się zapachem.


scent stacking trendy 2026



Dlaczego Scent Stacking będzie najważniejszym trendem w 2026 roku?


Kreacja ponad wszystko. W dobie masowej produkcji perfum, sztampowych kampanii marketingowych przenoszonych coraz częściej na nudny UGC generujący sztuczne emocje, ludzie zaczynają szukać czegoś prawdziwego. Nie wystarczy już tylko powiedzieć: oto perfumy damskie czy perfumy męskie. Coraz częściej pada w myślach pytanie: „Czy ten zapach mówi coś o mnie?”. Scent Stacking to odpowiedź na to pytanie. To sztuka, dzięki której: tworzymy własne, indywidualne zapachy, co więcej, łączymy aromaty w sposób kreatywny i celowy, np. trzy różne rodzaje perfum a do tego jeszcze inny zapach balsamu do ciała (w layeringu były to zwykle jedne perfumy).


CechaScent Layering (Warstwowanie)Scent Stacking (Układanie/Mieszanie)
Główny celTrwałość i harmonia zapachu.Unikalność i personalizacja.
MetodaCzęsto: Balsam + Perfumy.Często: Perfumy A + Perfumy B + Olejek.
PopularnośćTermin tradycyjny, branżowy.Trend social media.


W 2026 roku zaobserwujemy:


  • Rosnące znaczenie perfum niszowych.
  • Wzrost popularności perfum unisex – czyli takich, które nie wpisują się sztywno w kategorie perfumy damskie czy perfumy męskie.
  • Otwartość konsumentów na testowanie i łączenie zapachów w nowych konfiguracjach.

Ten trend jest nie tylko modny - jest naturalnym rozwojem perfumiarstwa w kierunku autentyczności. Harmonizujcie - nie wprowadzajcie bez sensu kontrastów. Ważne jest, by Scent Stacking nie był chaosem. Nie chodzi o to, by wszystkie nuty krzyczały na raz, chodzi bowiem o kompozycję, która rośnie i rozwija się, opowiadając historię w czasie. To jak komponowanie utworu - każdy instrument ma swoją rolę. Przykład? Wieczór w teatrze kojarzy się z delikatną elegancją. Bazowy akord: lekki piżmowy ton (np. ulubione perfumy damskie o piżmowej nucie), do tego odrobina wanilii lub ambry dla wydobycia ciepła i głębi. 


Scent Stacking w 2026 będzie modny.


W 2026 roku Scent Stacking będzie nie tylko modnym słowe, będzie wyrazem dojrzałości w osobistym świecie perfum, w którym perfumy damskie i perfumy męskie już nie są jedynymi drogowymi sygnałami zapachowej komunikacji. To trend, wywodzący się z dawnej tradycji perfumeryjnej, zyskujący w 2026 roku nowe znaczenie w erze personalizacji perfum. Nie bójcie się mieszać, testować i odkrywać, nie zasłaniajcie się brakiem czasu. Najprościej to ujmując: Twój zapach to Twoja historia - elegancka, bogata, inspirująca. A Scent Stacking to narzędzie, pozwalające opowiedzieć ją w pełni. Perfumy mają znaczenie, absolutnie w to nie watpię. Opowieść, jaką niesie ze sobą - jeszcze większe.

20 stycznia 2026

Jacques Battini Viaggio Uomo Recenzja Męskich Perfum

Przychodzę do Was tym razem z recenzją męskich perfum Jacques Battini Viaggio Uomo, Zerknijci odrazu na fotki - mój flakon a tło w neonowym stylu zrobiłam w AI. Życie to podróż, to gra survivalowa i trzeba grać jak najlepiej, być pewnym siebie, swojej wygranej, chociażby przemierzać morze i zawieruchy. Fajny zapach, pasujący do naszej osobowości poniekąd nam umożliwia "przetrwanie" - z pewnością poprawia nastrój, pozytywnie wpływa na nasze chęci, czujemy się po prostu lepiej. Zapraszam do przeczytania recenzji wody toaletowej Viaggio Uomo (z włoskiego Viaggio - podróż).


perfumy jacques battini viaggio uomo

Flakon.


Flakon ma klasyczny męski design: solidny, z grubego szkła, stabilny, o zaokrąglonych krawędziach, dobrze leży w dłoni. Szkło w głębokim, ciemnym odcieniu niebieskiego sugeruje elegancję i pewną tajemnicę - to propozycja dla mężczyzny, który wie, kim jest, i nie musi tego udowadniać. Na froncie widnieje prosty, czytelny napis „VIAGGIO UOMO”, bez przesady i marketingowego hałasu. Napis jest stonowany, nowoczesny, srebrny, ale nie modny na siłę. Na dole buteleczki widnieje nazwa marki subtelnie domyka kompozycję. Czarna, masywna nakrętka wzmacnia wrażenie solidności.


perfumy jacques battini viaggio uomo opinie


Jak pachną perfumy Jacques Battini Viaggio Uomo?


Jeśli szukacie perfum "żywiołowych", intensywnie świeżych, chłodniejszych, ale z pazurem to z pewnością spodoba się Wam początek - mamy tutaj bergamotkę w ramionach czarnego i różowego pieprzu. Później jest jeszcze lepiej, lecz już nieco spokojniej, kompozycja staje się dojrzała, głęboka, wciąż jednak świeża. Drzewo cedrowe nadaje konstrukcji tej stabilności i suchości, imbir wnosi ciepło oraz lekko korzenną żywiołowość, natomiast nuty morskie dodają jeszcze większego powiewu świeżości, jak bryza znad morza. Ten etap opisywanej kompozycji jest harmonijny i wyważony, tym samym nowoczesny, ale i oparty na sprawdzonych fundamentach. Nie będę ukrywać, ale testując ten zapach naprawdę wiele razy wróciłam pamięcią do młodości. Był niegdyś taki zapach Davidoff Cool Water damski i męski. To są właśnie takie "klimaty". Wakacje, turkusowa woda, ciepło... rozmarzyłam się, bo tak bardzo tęsknię za latem. Ale zaraz, zaraz, jeszcze zostało omówienie nut bazowych. Baza nadaje całości trwałość, charakter choć nie decyduje tak jak nuta głowy o tym, czy zapach się spodoba czy nie. Labdanum nadaje żywicznej głębi i szlachetnej goryczki, wetiwer wprowadza aromat ziemi, a drzewo gwajakowe wzmacnia drzewny ton nadany wcześniej przez cedr. Fiołkowo - słodkawa fasola tonka (zwana też bób tonka) łagodzi kompozycję, następnie, mech dębowy dodaje klasycznego, niemal szyprowego sznytu, a drzewo sandałowe spina całość kremową, ciepłą miękkością.


perfumy jacques battini viaggio uomo recenzja


Podsumowanie.


Jeśli szukacie zapachu świeżego, dynamicznego, takiego pewniaka, co dodaje energii i pozytywnie wpływa na cały dzień - polecam jak najbardziej sięgnąć po Viaggio Uomo. Dostępny jest w oficjalnym sklepie internetowym Jacques Battini. Lubię go za świeże, morskie nuty, za trwałość i flakon w pięknym kolorze.

19 stycznia 2026

Coty Exclamation Recenzja Damskich Perfum

"Pachnieć krzykiem, z wykrzyknikiem!" - polskie hasło reklamowe damskich perfum Exclamation (1988) od koncernu Coty natomiast zagranicą brzmiało "Make a statement without saying a word". Jeszcze w latach 90tych te perfumy były dla mnie bardzo drogie, dziś dostępne za przysłowiowe grosze. Niegdyś nastolenie niedoścignione marzenie, dziś wracam do nich z sentymentem. Zapraszam do przeczytania recenzji wody kolońskiej.


coty exclamation perfumy



Przeszłość a przyszłość zapachu.


Przy okazji pisania recenzji innego zapachu Coty czyli Pret a Porter przypomniały mi się nastolenie lata, mniej więcej około rku 1995, pierwsze zapachowe koty za płoty, zbliżałam się do rozpoczęcia swojej pierwszej pracy w zapachach. Patrzyłam na reklamę telewizyjną jak zaczarowana a dziś patrzę na flakonik stojący obok. Flakon idealnie odzworowuje klimat lat 80tych. Lata 80. miały bardzo wyraźny, rozpoznawalny język form i figury geometryczne były jednym z jego fundamentów. To nie była przypadkowa moda, tylko konsekwencja epoki: fascynacji technologią, nowoczesnością i odwagą w wyrażaniu siebie. Mówiąc wprost - im ostrzej i bardziej graficznie, tym lepiej. Neonowy róż, turkus, fiolet, żółć, czerń i biel - bez półśrodków. Albo mocno, albo wcale. Co było w latach 80tych w USA dotarło do nas dopiero po kilku latach od zmiany ustroju politycznego. też, że pojawiły się niebieskie, czerwone, różowe, czarne i zielone wykrzykniki. Najbardziej popularnym był klasyczny czarno - biały.


coty exclamation perfumy opinie



Jak pachnie czarno - biały wykrzyknik?


Nadal pachnie pięknie, choć dziś nie kojarzy się już z luksusem w dawnym znaczeniu tego słowa. To raczej zapach wspomnień i sentymentu, emocjonalny powrót do czasów, gdy elegancja miała bardziej klasyczne oblicze. Nie bez powodu wciąż bywa kupowany z nostalgii - podobnie jak kultowy krem Nivea, który trwa poza modami i trendami. Kiedyś odbierałam zapach Exclamation jako słodko - gorzki, momentami wręcz mydlany. Dziś moje wrażenia są zaskakująco podobne, choć wyraźniej przebijają się akordy ziemiste, syntetyczne, bardziej stonowane, nie ostre. Kompozycja rozwija się spokojnie i bez pośpiechu czyli w sposób delikatny: w otwarciu pojawiają się brzoskwinia i morela, po chwili dołączają bergamotka oraz zielone nuty, nadając całości lekkości a kiedyś bym powiedziała, że - mocy. Serce zapachu budują heliotrop, korzeń irysa, konwalia, jaśmin i róża - klasyczne, dobrze znane ingredienty, dziś brzmią jak echo dawnej perfumeryjnej szkoły. Trzeba przyznać, baza perfum Exclamation jest ciepła i otulająca: piżmo, wanilia, cedr, bursztyn, drzewo sandałowe oraz delikatna nuta korzennego cynamonu. To ona nadaje zapachowi charakter dojrzały, nieco melancholijny, ale też kojący. Całość nie próbuje imponować nowoczesnością ani projekcją - zamiast tego oferuje spokój, ciągłość i poczucie obcowania z czymś znajomym. Jak to mówi moja koleżanka "jest to pokrzepiacz za grosze". To zapach, który (jeśli patrzymy z perspektywy sentymentów) nie musi niczego udowadniać, natomiast w porównaniu do nowych propozycji rynkowych, niestety zgubi się. Właśnie dlatego wciąż potrafi poruszyć wprawiony nos - nie efektem „wow”, (choć flakonik nadal przykuwa uwagę) lecz cichą obecnością, wspomnieniem.

Czy warto kupić w ciemno perfumy Exclamation z wykrzyknikiem w 2026 roku?


Jeśli nie znacie tych perfum a zwykłe użytkowanie pachnideł przeradza się szybkim krokiem w pasję - warto. To kawałek historii zapachów. Jeśli jednak wolicie przetestować coś przed dokonaniem zakupów to lepiej kupić używany flakon lub odlewkę mimo, że nowy kosztuje w internecie niewiele ponad 30 zł. Jeśli chodzi o najbardziej ważne pytanie dla wielu osobó czyli trwałość - odpowiadam, jest mocno średnia i tak jak wspomnałam w poprzednim wpisie, fani arabskich klimatów uznają ten zapach jak mgiełkę.

POLECANA STRONA

POLECANA STRONA
Strona o motywacji, mistyce, duchowości, afirmacjach - szeroko pojętym wellbeing. www.mistelle.pl